-Wychodzisz? - zapytał cicho.
Odważnie patrzył mi prosto w oczy. Czułam się nieswojo, kiedy to robił. Nawet nie zdążyłam go dobrze poznać, więc to może dlatego? Nie wiedziałam co powinnam myśleć o tej sytuacji. W chwili, kiedy zaczęłam otwierać się na mężczyznę przy tym mówiąc sobie, że nie jest taki jak Daniel- okazało się, że miał córkę. Mimo starań i tłumaczeń, dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że nie miałam prawa tak się zachować.
-Halo... Ziemia do Hope. -usłyszałam śmiech sąsiada.
-Oh. - westchnęłam wracając do rzeczywistości przy tym spoglądając na niego. - Chyba tak. - szybko odpowiedziałam na jego poprzednie pytanie.
Po jego minie łatwo było wywnioskować zdziwienie. Słysząc dźwięk sms'a przepraszam go, po czym wyjmuję komórkę z kieszeni białej luźnej sukienki, którą założyłam po powrocie z rozmowy kwalifikacyjnej, ponieważ mój wcześniejszy strój nie nadawał się do zabawy z dziewczynką.
Liczba nieodebranych połączeń: Deborah (6).
Nowa wiadomość (3)
Deborah: Gdzie jesteś?
Kolejne dwie wiadomości były podobnej treści. Nie pamiętam, abym wcześniej słyszała dzwonek, jednak szybko przestałam o tym myśleć. Jednakowo poczułam, że przyjaciółka będzie chciała wiedzieć co się ze mną działo przez te kilka godzin, z resztą i tak by mnie to nie ominęło. Szybko schowałam komórkę, spoglądając na niebieskookiego.
-Chyba już pora na mnie. - odezwałam się. -Jednak mam dla Ciebie jeszcze jedną małą radę. Następnym razem, jeśli ukrywasz przede mną jeszcze jakiegoś małego potworka. To lepiej poinformuj mnie o tym.
Wyraz jego twarzy zmienił się momentalnie, łagodny uśmiech znikł razem z wesołymi iskierkami w jego oczach. Nie powinnam tego mówić, sama nie wiedziałam dlaczego to z siebie wydusiłam. Nie potrafiłam kłamać i starałam się unikać sytuacji, w których musiałabym to robić.
-Jeszcze raz przepraszam... Nie chciałem aby to tak wyglądało... - zaczął mówić.
-To ja przepraszam. - westchnęłam uśmiechając się słabo. - Dobranoc.
Opuszczając mieszkanie, czułam na sobie wzrok blondyna. Kiedy znalazłam się na klatce schodowej podeszłam w stronę drzwi, widząc kartkę wsuniętą między nie zmarszczyłam brwi. Wzięłam ją do ręki, po czym jak najszybciej weszłam do środka. Byłam zmęczona, nie miałam ochoty czytać zawartości tej kartki. Znajdując się w własnych czterech ścianach, uznałam że najpierw zmyję z siebie ciężar dzisiejszego dnia.
Sięgnęłam po tajemniczą kartkę dopiero po długim prysznicu, który zadziałał tak jak powinien. Tego właśnie było mi brak. Siedząc na łóżku wpatrywałam się w znajome pismo.
Możesz mnie ignorować ile chcesz. Ale nie sądzę, aby to było dobre wyjście z tej sytuacji . Nie pozwolisz mi tego wyjaśnić? Uważam, że jeśli dałabyś mi tą szansę, zmieniłabyś sposób myślenia. Na pewno byś zrozumiała. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej krótkiej wiadomości odezwiesz się do mnie i zgodzisz się na krótkie spotkanie. Każdą minutę, którą mi poświęcisz postaram się wykorzystać jak najlepiej.
Daniel.
Pod pismem znajdował się dołączony numer Daniela. W tej samej chwili w mojej głowie rozległa się walka między rozumem a sercem. Uwierzyć czy zignorować? Nie wiedziałam dlaczego to zrobił, być może był zazdrosny? Z trudem uznałam, że powinnam chociaż spróbować, jednocześnie to robiąc podjęłam się czegoś czego nie udało mi się wykonać zanim znikł. Robią to ponowie; Zgodziłam się na otworzyć tajemnicze drzwi, prowadzące do przeszłości, do której nie chciałam wracać. Nie miałam żadnej gwarancji. Sięgnęłam na dziś po raz ostatni po telefon, aby napisać odpowiedź.
Nie oczekuj ode mnie cudów. Jutro koło 13. Pięć minut, później nie chcę Cię więcej widzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz